Idealnym odzwierciedleniem bieżącej sytuacji są słowa wypowiedziane kiedyś przez Margaret Thatcher: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze Tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.”

Co to oznacza?

Projekty rządowe realizowane przez ostatnie miesiące są jednymi z najbardziej głośnych tematów we wszystkich mediach. Ich rozgłos wynika z jednej strony z powszechnych korzyści dla obywateli, drugiej z ich skutków jakie poniosą przede wszystkim przedsiębiorcy. Każdy z tych projektów niesie za sobą miliardowe koszty, zaczynając od projektu 500+, po wspomaganie górnictwa kamiennego. A to jeszcze nie wszystkie.

Aby Państwo wypłaciło komuś pieniądze, najpierw musi je skądś wziąć. Jedynym ich źródłem są podatnicy. Podatnikami są wszyscy obywatele jako osoby fizyczne, jak również przedsiębiorstwa. Rząd szuka pieniędzy na każdą realizowaną obietnicę. Im więcej tych pieniędzy potrzeba, tym bardziej odczuwalne jest to dla podatników.

Z jednej strony Państwo rozdaje, ale z drugiej zabiera

Program „Rodzina 500+”

Program „Rodzina 500+” wystartował 1 kwietnia 2016 roku. Założeniem programu jest wypłacanie każdemu drugiemu i następnemu dziecku 500 zł co miesiąc do ukończenie 18 roku życia. W przypadku pierwszego dziecka należy spełnić warunek dochodowy: 800 zł lub 1 200 zł, jeśli w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne.
W ciągu trzech miesięcy działania programu wypłacono 4,89 mld zł polskim rodzinom. Pomoc otrzymało 3 mln 240 tys. dzieci. Polski rząd liczy na zwrot tej inwestycji we wzroście polskiego PKB oraz przyszłym zwiększeniu liczy osób pracujących, odprowadzających składki emerytalne.

Podatek bankowy

Premier Beata Szydło zapowiadając wprowadzenie podatku bankowego, mówiła: Uderzamy w korporacje finansowe, bo dzisiaj Polacy mają najdroższe opłaty bankowe, najdroższe marże, usługi bankowe są jednymi z najdroższych w Europie. Przed wejściem w życie tego podatku wyglądało na to, że nowy projekt wpłynie na obniżenie tych kosztów. Jak w rzeczywistości to zadziałało? Wiele banków narzucony podatek rozłożyło na klientów w postaci wyższych prowizji i opłat. Co najbardziej zabawne PKO BP, będący państwowym bankiem, w grudniu 2015 podniósł opłaty od kart kredytowych i płatniczych powiązanych z rachunkami. Ale to oczywiście nie jedyny bank. Inne, poza wzrostem opłat i prowizji za prowadzenie konta, wprowadziły opłaty za niektóre SMS-y autoryzacyjne, obniżyły oprocentowanie lokat, podniosły oprocentowanie depozytów rocznych, marże i prowizje od kredytów.

Rząd chyba przeliczył się w szacowaniu wpływów do budżetu państwa z podatku bankowego. W ustawie budżetowej na rok 2015 zaplanowano wpływy rzędu 5,5 mld zł. Jak się okazuje rzeczywiste dochody najprawdopodobniej nie spełnią tych oczekiwań, ponieważ w marcu z tytułu podatku bankowego do budżetu wpłynęło 364,2 mln zł, w kwietniu 361,1 mln zł, a w maju już tylko 339,0 mln zł.

Podniesienie opłaty za dystrybucję energii elektrycznej

Uchwalenie nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii odczujemy wszyscy. Poza regulacjami, które mogą znacznie ograniczyć rozwój innej energetyki niż węglowej, podniesiono wysokość opłaty przejściowej. Czym jest opłata przejściowa? To stała opłata, niezależna od zużycia energii elektrycznej, którą płacimy wszyscy co miesiąc. Jest to jedna z opłat dystrybucyjnych, czyli cena za dostarczanie prądu przez operatora. Opłata ta jest wynikiem  rozwiązania kontraktów długoterminowych (KDT-ów) z elektrowniami w 2009 roku. Kontrakty te miały być zabezpieczeniem kredytów inwestycyjnych. Pierwsze kontrakty wygasły w 2005 r., ostatni kontrakt z PAK wygaśnie w 2027 r i wtedy, teoretycznie, opłata przejściowa powinna zniknąć z naszych rachunków.

Wpływy z podniesienia opłaty przejściowej mają być przeznaczone na modernizację energetyki w Polce. Do tej pory wysokość opłaty wynosiła 3,87 zł od rachunku za prąd każdego gospodarstwa domowego. Po nowelizacji wzrośnie do 8 zł, a więc rocznie zamiast 47 zł, zapłacimy 96 zł.

Podatek handlowy

O tej daninie pisaliśmy już tutaj . Nowy podatek ma wejść w życie w sierpniu lub wrześniu.
Wśród największych płatników nowego podatku znajdzie się np. Orlen (zapłaci wg wyliczeń Money.pl ponad 150 mln zł nowego podatku), Media Expert (zapłaci rocznie 41 mln zł podatku) oraz LPP – właściciel Reserved (zapłaci ponad 30 mln zł). Przy tym najwięcej zapłacą sieci handlowe. Biedronka np. aż 533 mln zł, Lidl 160 mln, a Tesco 141 mln zł.
Czy możemy być pewni, że podatek ten nie zostanie przerzucony na nas – konsumentów – w postaci wzrostu cen?

Jednolity podatek

Według zapowiedzi Henryka Kowalczyka, szafa komitetu Stałego Rady Ministrów, w 2018 roku zostanie wprowadzony w życie nowy jednolity podatek, który ma połączyć trzy składniki – PIT, składki NFZ i ZUS. To rozwiązanie ma ułatwić przede wszystkim małym przedsiębiorcom rozliczanie się ze Skarbem Państwa.

Założeniem jednolitego podatku jest jego progresywna stawka zależna od rzeczywiście osiągniętego przychodu. W chwili obecnej mali przedsiębiorcy płacą miesięcznie średnio 1,2 tys. zł niezależnie od tego czy osiągną zysk, czy stratę. Efektem tego będą mniejsze wpływy do ZUS-u. Kto uzupełni te braki? Jak łatwo się domyślić będą to zapewne ci, którzy będą zarabiać więcej.

Wzrost opłaty za zużycie wody

Najbliższe plany rządu obejmują nowelizację ustawy o prawie wodnym. Przedsiębiorstwa i rolnicy, którzy użytkują wodę do działalności, będą obciążone wyższą opłatą od każdego zużytego metra sześciennego wody. Obecna wysokość tej opłaty to 0,1 zł. Po nowelizacji producenci piwa i napojów zapłacą 8,2 zł od metra sześciennego, natomiast pozostali przedsiębiorcy 0,7 zł. Natomiast przeciętna czteroosobowa rodzina poniesie koszt rzędu 48 zł.
Istnieje duże zagrożenie wzrostu cen napojów oraz piwa. Na tą chwilę nie wiadomo jeszcze, czy i jaki skutek odniesie to na ceny paliw.

Dodatkowe składki na III filar

System emerytalny w Polsce zdecydowanie potrzebuje reformy. Nowy pomysł obecnego rządu jest jeszcze nie do końca jasny. Wiadomo natomiast, że istnieje duże ryzyko, że od wynagrodzenia będzie pobierana dodatkowa, 2 proc. stawka dodatkowej składki. Nowa reforma systemu emerytalnego ma być wprowadzona w życie w 2018 roku. Do tego czasu zapewne jeszcze wiele się zmieni.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz
Please enter your name here